Zabolały słowa okrutnie

Zabolały złe słowa okrutnie
Zabolały…
Strach w serce uderzył bezlitośnie
Jak w dzwon,
Podniósł krzyk swój, przebił myśli
Sztyletem kłamstwa,
Zostawił tylko czarną dziurę,
Której nie da się zalepić ot, tak…

Słowa niemym szeptem utknęły
Gdzieś w głębi ciała,
Wszystkimi siłami bronią się przed
Wyjściem z gardła.

Łzy już nie potrafią płynąć z oczu,
Bo po cóż mają moczyć twarz,
Bo co mają zmyć z jasnej twarzy?
Ból, grymas, strach czy niepewność?

Czas leczy rany, czas wyciera łzy,
Myśli w labiryncie odnajdą swą drogę.
Czas leczy rany, lecz trzeba nam czasu
By radość w sercu zagościła…

Zakopałem żywcem miłość

Continue reading „Zakopałem żywcem miłość”

Wyznanie

Zakopałem żywcem miłość,

zabiłem jednym zdaniem nas,

okazałem się śmiercią w ludzkiej skórze,

zgasiłem słońce, zdeptałem niebo, zatrzymałem czas.

 

Nie zdawałem sobie sprawy

z potęgi tych niewypowiedzianych słów,

patrząc w oczy, zaślepiony,

choć nie chciałem ranić znów.

 

Zabij trwogę najdroższa, wybacz mi,

choć tak ciężko zawiniłem.

Daj mi szansę to naprawić, wyleczyć ból,

zrobić to, czego tak naprawdę nigdy nie zrobiłem…

 

Chciałbym cofnąć czas,

ubrać nasze życie w solidne ramy.

Jeszcze może być pięknie, kochana,

daj mi szansę, by pokazać światu, że wytrwamy.

Jan Rybowicz – Kompot z rabarbaru

Nie pamiętam twojego imienia,

koloru twoich włosów, oczu.

Nie wiem, kiedy to było,

gdzie, przy jakiej okazji.


Czasami tylko, ostrożnie

wydobywam z pamięci

ten gest, z jakim postawiłaś

przede mną kompot z rabarbaru.


I zaraz, przerażony,

chowam w panice ruch twojej ręki

z powrotem w niepamięć,

aby nie zwariować z czułości.