In memento

Mgłą opada każdy dzień,

noc snuje się pokracznie.

Za cieniem wśród drzew przemyka cień

wykrzywiając kontury dziwacznie.

Śpiew ptaków nad ranem budzi mnie,

zamyka powieki nocy i ciszy,

nie dla mnie noc ciemna, gdy nie ma tu ciebie.

W końcu ucieczka z ciemności niszy.

 

Jakbym chciał mieć przy sobie

nadzieję w twej dłoni,

stworzyć siebie na nowo,

niebem góry otworzyć.

Zaśpiewać powietrzem, zanucić potokiem,

ustami twe słowa dotykać.

Spojrzeć znów na świat naszym wspólnym okiem

i wspólnie w objęciu zasypiać..

 

Jak ogromnie marzy mi się

Góry do stóp ci twych sprowadzić,

Górom przepięknym przedstawić cię

i coś na rozłąkę naszą poradzić.

 

Szum lasu w oddali ukoi…

Przygarnąć zapachem, odurzyć,

najdroższą z tych dróg przejść razem,

by w sercu się naszym zanurzyć…

 

Jakbym chciał mieć przy sobie

nadzieję w twej dłoni,

stworzyć siebie na nowo,

niebem góry otworzyć.

Zaśpiewać powietrzem, zanucić potokiem,

ustami twe słowa dotykać.

Spojrzeć znów na świat naszym wspólnym okiem

i wspólnie w objęciu zasypiać..

Edward Stachura – Dookoła mgła

Jak długo pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo – ogniku ty błędny mych dni.
Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka.
I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

Lecz gdzie jest ten dom, jak tam idzie się doń?
Gdzie jest ta stanica, gdzie progi te są?
Tam most jest na rzece, za rzeką jest sad;
Tam próżnia się kończy, zaczyna się świat.

Lecz gdzie rzeka ta, gdzie rzucony jest most?
Gdzie sad ten jest biały, jabłonki gdzie są?
Na drzewach owoce i strąca je wiatr,
Do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat.

Te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą,
Więc idę i dalej przedzieram się wciąż.
Zbierają się ptaki, ruszają na szlak,
Już lecą, wprost lecą, nie błądzą jak ja.

Jak długa pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo – ogniku ty błędny mych dni.
Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka,
I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

 

Edward Stachura