Zabolały słowa okrutnie

Zabolały złe słowa okrutnie
Zabolały…
Strach w serce uderzył bezlitośnie
Jak w dzwon,
Podniósł krzyk swój, przebił myśli
Sztyletem kłamstwa,
Zostawił tylko czarną dziurę,
Której nie da się zalepić ot, tak…

Słowa niemym szeptem utknęły
Gdzieś w głębi ciała,
Wszystkimi siłami bronią się przed
Wyjściem z gardła.

Łzy już nie potrafią płynąć z oczu,
Bo po cóż mają moczyć twarz,
Bo co mają zmyć z jasnej twarzy?
Ból, grymas, strach czy niepewność?

Czas leczy rany, czas wyciera łzy,
Myśli w labiryncie odnajdą swą drogę.
Czas leczy rany, lecz trzeba nam czasu
By radość w sercu zagościła…

Winowajca

Odeszłaś w ciemną stronę – mego życia wrak

zostawiając pustkę w głowie – serce krwawi.

Cień żaden nie włóczy się po domu

i nawet herbata nie smakuje jak z tobą…

 

Odeszłaś w swoją stronę, choć wiem, że kochasz mnie,

zapomnieć o nas trudno i boli jak cholera,

leczysz siebie swoją dłonią w innej dłoni,

leczysz siebie swoim ciałem w ramionach innego…

 

Moja wina…

 

W pamięci mnóstwo wspomnień, tych dobrych, nie złych,

twoje zdjęcia w szufladzie i nasze na ścianie,

zapachy gorące roznoszą się po sypalni

a ciebie zabrakło, bo jestem idiotą.

 

Gdybym mógł cofnąć czas

na pewno bym to zrobił,

nie zrobiłbym tego, co zrobiłem źle,

serce twoje na nowo zdobył.

… więc przepraszam cię.

 

Moja wina…