Na początek….

No i w końcu jest.

Pierwszy wpis w blogu.

Długo zastanawiałem się, czy w ogóle umieszczać tu tego typu wpisy ale skoro dzielę się z Tobą, drogi Czytelniku, moimi myślami i uczuciami, to i takimi krótkimi (a czasem zupełnie „rozwięzłymi”) uwagami tez mogę się podzielić.

Trochę to pewnie będzie brzmiało jak monolog… ale cóż. Stało się. Początek.

Przeglądając barwne wspomnienia z lat poprzednich, z mojego dzieciństwa i części dorosłości przebiegałem obok ludzi, z którymi zawsze mnie coś łączyło. Często to było tylko przywitanie uściskiem dłoni, czy skinieniem głowy, jednak w wielu przypadkach ludzie ci zapadali w ostateczności w moją pamięć tworząc w mapie myśli skomplikowaną więź sympatii.

Po wielu latach obcowania z coraz to nowymi osobnikami mogłem bez problemu stwierdzić, że od każdego z nich wiele mogłem się nauczyć. Pytanie jednak nasuwa się samo: czy to zrobiłem? Czy rzeczywiście wykorzystałem tę szansę, która była mi dana by uczynić lepszym życie swoje lub Ich – Ludzi Z Głowy…? Ostatni rok był pełen zamieszania, problemów, ale i radości, nowych i starych znajomości, nowych doświadczeń muzycznych, literackich, zawodowych… Dzięki nim zrozumiałem, że trzeba wciąż się rozwijać i za żadne skarby nie stać w miejscu. Nie wolno poddać się stagnacji ani na chwilę, tylko trwać wciąż w wędrówce ku lepszemu jutro. Tak zawsze chciałem, lecz nie zawsze to się udawało. Przyszedł jednak czas, by osiągnąć pewien poziom rozwoju umysłu i charakteru. I za to też dziękuję Wam, moi mili, którzy w jakiś sposób wpłynęli na mnie. Dziękuję za muzykę w salce na Pomorzanach, dziękuję za piwo w małej poznańskiej pijalni piwa, dziękuję za podróże małe i duże, za spacer nad jezioro Szmaragdowe i związany z tym cykl fotografii (tu ich póki co nie ma – dostępne na wiadomosci24.pl), za czarną koszulkę, która miała być prezentem dla Ciebie, a została prezentem dla mnie, za możliwość deptania po stopach na weselu Kasi, za Buriala i Lilę, za płytkę Frusciantego do autka i za wiele innych „małych szczęść”. Dziękuję Wam. Wiecie o co chodzi…