Jan Rybowicz – Kompot z rabarbaru

Nie pamiętam twojego imienia,

koloru twoich włosów, oczu.

Nie wiem, kiedy to było,

gdzie, przy jakiej okazji.


Czasami tylko, ostrożnie

wydobywam z pamięci

ten gest, z jakim postawiłaś

przede mną kompot z rabarbaru.


I zaraz, przerażony,

chowam w panice ruch twojej ręki

z powrotem w niepamięć,

aby nie zwariować z czułości.