Kiedy stokrotki więdną…

/ Sierpień 1, 2011

Kiedy stokrotki więdną delikatnie chylą się ku ziemi… opadają powoli, płatki przestają być piękne i gładkie… listki tracą siły by czerpać światło dnia… powoli zamyka się piękny rozdział w ich krótkim życiu… umierają powolną, cichą śmiercią…

Podobnie bywa z nami… Ludzie, choć nie przypominają wcale kwiatów, umierają często w samotności, wbrew temu, co twierdzą niektórzy, wcale nie naturalną śmiercią… choć często owianą tajemnicą i licznymi pytaniami bez odpowiedzi… Lekarze podczas wizyty określają czas i miejsce zgonu, wpisują bezdusznie dane w papiery i odchodzą…

Ludzi często dopada jakaś choroba, od przeziębienia począwszy, na skomplikowanych, często niewyjaśnionych i nieuleczalnych chorobach kończąc. Co mają powiedzieć ci, których dotknęła śmierć bliskich? Mają serca pełne żalu, niezależnie od poglądów, wyznania, czy orientacji seksualnej. Bywa i tak, że najbardziej żarliwie wierzący ludzie odwracają się w takich chwilach od Stwórcy, kimkolwiek on by nie był… A przecież śmierć jest naturalnym podobno elementem naszej egzystencji…

Ostatnio dużo słyszę o śmierci… Co gorsza, dochodzą do mnie informacje o odejściu takich ludzi, którzy pełną gębą mogliby przeżyć to życie zadziwiając nas i wszystkich wkoło swoją siłą, potęgą wiary, inteligencją czy gorącym sercem… Co chwila umiera jakieś nienarodzone dziecko… Co chwila rodzi się martwe dziecko…co rusz słyszę o kimś, kto mimo siły i radości życia odbiera je sobie… Pytanie nasuwa się samo: dlaczego?

…może to przez zbliżający się podobno wielkimi krokami koniec świata w 2012 roku… Kto wie.

… Tak myślę, co tu jeszcze napisać…. nie wiem… straciłem myśli. Wydawało mi się zawsze, od śmierci moich rodziców, że będę umiał sobie poradzić z tym, co niesie los. Ale jak może sobie poradzić z tym ktoś, kto płacze po śmierci chomika…?

 

…Stokrotka, jaką znam zawsze była żywiołowa, uśmiechnięta, pełna życia i radości… W poniedziałek, 25 lipca 2011 roku pytała mnie jak mi płynie życie, czy je sobie ułożyłem i jak się czuję? Uśmiechnąłem się do telefonu i odpowiedziałem, że pomału leci, idzie do przodu, jakoś się wszystko kręci swoim torem… Parę godzin póżniej nie żyła. Zmarła 26 lipca 2011 roku. Nagle. Lekarz stwierdził naturalną śmierć.

 

Stokrotka, która parę godzin wcześniej spytała o moje życie odeszła mając 26 lat…

 

…poczekam do tego 2012 roku… a potem spytam kogoś jak mu płynie życie….