Jan Rybowicz – Już nigdy nie będziemy kochać tak jak wtedy

Miła, to sentymentalne,

ale nie mogę, nie mogę zapomnieć

nas wtedy,

wtopionych w bursztyn ciszy.

Z jaką nieśmiałą obawą

dotykaliśmy swoich rąk:

skrzydeł egzotycznych ptaków.

To powraca do mnie

jak motyw śmierci.

Tak świeże były nasze ciała,

tak czyste,

ciała prawie dzieci.

Kim, jak nie dziećmi byliśmy,

niewinnymi,

bardziej świętymi

niż wszyscy święci.

To jak zadra

tkwi w mej pamięci.

Nasze błękitne oddechy,

nasze źródlane oczy

jeszcze nie tknięte szronem przerażenia.

Nasza czułość

delikatna jak nalot pyłku na śliwkach,

czysta i krucha jak płatek lodu,

naiwna jak psiak.

Już nigdy nie będziemy kochać

tak jak wtedy.

Jan Rybowicz