Geocaching – zabawa w poszukiwaczy skarbów…

/ Styczeń 8, 2012

Jakoś w połowie czerwca rozpoczęła się moja przygoda z GPS’em, logbook’ami, „keszami”, fantami i innymi pierdołami, jak to określą laicy. Dla wtajemniczonych to coś więcej. Nie tylko tajemnicze zaklęcia, ale i fantastyczna zabawa w terenie połączona bardzo często z poznawaniem historii miejsc, regionów, zabytków, itp.

Mowa o GEOCACHINGU.

Wytłumaczę może najpierw czym jest owa zabawa. Geocaching to gra terenowa dla użytkowników odbiorników GPS, polegająca na odszukiwaniu na podstawie udostępnionych koordynatów oraz ewentualnych podpowiedzi ukrytych „keszy”, czyli skrzynek ze „skarbami” (Uuuu..widzę cyniczne uśmieszki). Skrzynki są różnego typu i rozmiaru, od tego też zależy ich zawartość: od logbook’ów, czyli papierowych tutek czy książeczek do wpisania daty odnalezienia, poprzez fanty wszelakiego typu, aż do prezentów dla pierwszych znalazców. Skrzynki, czyli kesze, ukrywane są w ciekawych miejscach, często w miejscach historycznych lub zagadkowych, a często posiadających liczne walory estetyczne, wizualne i im podobne. Wielu z Was pewnie nie zdaje sobie sprawy, że w pobliżu bramy, którą mijacie w drodze do pracy, szkoły czy na zakupy schowany jest taki właśnie kesz.

Dowiedziałem się o stronie opencaching.pl zupełnie przypadkiem. Szybko jednak wykukałem, że takowych skrzynek w pobliżu mojego miejsca zamieszkania jest całkiem sporo. Na zdobycie pierwszej skrzynki musiałem jednak trochę poczekać. W końcu z datą 11 września 2011 roku zalogowałem na stronie pierwsze znalezienie – OP3B82 – Duży kościół w Międzychodzie. Skrzynka mikro (wielkość pojemnika po filmie do aparatu), atrybut „szybka skrzynka”, więc dość sprawnie poszło. Potem jeszcze kilka podobnych znalezisk, aż trafiłem w końcu na kilka skrzynek, których znalezienie wymagało jednak bardziej skomplikowanego sprzętu niż zdjęcie jako spoiler (podpowiedź). Oczywiście nie wspomnę o skrzynkach, których miejsce ukrycia jest tak oczywiste, że aż śmieszne, a mimo to ciężko było wpaść na sposób ich ukrycia. 🙂 Niewiele myśląc postanowiłem, jak wszyscy, korzystać z GPS’a. Niestety, moi drodzy, nie wystarczy być posiadaczem nawigacji samochodowej kupionej w Media Markt czy w Tesco. Przytaczając tu skrót GPS mam na myśli odbiornik GSP, który z o wiele większą precyzją zlokalizuje swoje położenie, ponadto pokaże wysokość, odczyta informacje z waypointów nawet w gęstym lesie lub pod wodą. Ponieważ nie było mnie stać na firmowego Garmina musiałem się posługiwać odbiornikiem mniej dokładnym (bo telefonicznym Nokii), ale za to z precyzyjną aplikacją TrekBuddy. Polecam swoją drogą wszystkim tym, którzy nie posiadają Nawigacji turystycznej a chcą bawić się w Geocaching. Będąc w posiadaniu takiego maleńkiego cuda byłem już w stanie nie tylko odnaleźć sprawnie koordynaty skrzynki, ale również prawie bezbłędnie ustalałem koordy przy zakładaniu własnych skrzynek.

I w ten oto sposób Subo zaistniał w serwisie Opencaching.pl jako założyciel skrzynek 😀

Hej, cynicy, do dzieła! porzućcie swoje imprezy, wycieczki po tropikalnych wyspach, tylko ruszcie cztery litery i spróbujcie odszukać parę takich keszy. Polecam skrzynki kolegi o nicku Alex22 – zwłaszcza te, które posiadają rekomendacje innych użytkowników.

Czy to dla mnie teraz codzienność? Hmmm… jeszcze parę tygodni temu zajmowało mi to więcej czasu, bywało, że do domu wracałem z poszukiwań o 23:00, 1:00 w nocy… Tak, wciąga. Cholernie.

Bo kto z Was, koledzy i koleżanki, nie bawił się za młody w poszukiwanie skarbów? No, dalej, ręce w górę…

Miłej zabawy.

Subo.