Co krok, co dwa, co człowiek, co dnia…

Czytałem o nich parę artykułów. Szukałem wiele w internecie, w jakichś innych artykułach, ale najlepiej jednak można ich poznać po głębszej analizie samego siebie. Niektórzy uważają, że ludzie ci nie mają kręgosłupa, za to z wielkim strachem przed zmierzeniem się z sobą samym… Wg innej interpretacji to ludzie, w których widzimy nasze wady, ja osobiście uważam, że odbijają nasze wady i i ukazują nam je jako zaborczo przeszkadzające im samym.

Ludzie – lustra. Zwierciadła nasze. Spotkałem się kiedyś z taką osobą, która wytykała innym jej „wady” jednocześnie nie zauważając, że wyrzucone ustami zarzuty dotyczą jej samej. Taka osoba nie widzi, jak bardzo jest podobna do nas, jednocześnie nie dopuszczając ewentualnego podobieństwa, a już z pewnością cech własnych bądź zachowań, które de facto interpretują ją samą. Cóż… To jakiś brak akceptacji, zupełnie. To straszne, ale czasem sam się tak zachowuję… I rzeczywiście, z drugiej strony osoby-lustra to takie osoby, w których definitywnie widzimy wady, które są naszymi wadami, a jednak to IM je wypominamy…

Oby ludzie byli bardziej tolerancyjni. I mniej hipokryzji, błagam.