A ty się serce nie wywyższaj…….

A ty się serce nie wywyższaj… te słowa zapożyczyłem od jednej bardzo miłej i zdolnej osoby… mam nadzieję, że nie zostanę za to potępiony. A w czym rzecz? W odwiecznej walce serca z rozumem, a wręcz z naszym EGO. Myśl podsunęła mi Senote, z którą, wydawałoby się, kłócę się jak serce z rozumem właśnie. Punktem wyjściowym było zagadnienie rozpaczy i niezrozumienia w przypadku odejścia bliskiej osoby, a bynajmniej takiej, do której coś czuliśmy i mieliśmy inne oczekiwania, niż by się wydawało…

Gdy coś tracimy, a raczej kogoś, zastanawiamy się dlaczego tak się stało, dlaczego zostaliśmy zranieni, oszukani, dlaczego odrzucono nas i to, czym obdarzaliśmy daną osobę… Boli wtedy jak cholera. Boli do tego stopnia, że łzy w oczach myją nam twarz, w środku coś łka i nie wiadomo co się z nami dzieje. Teoria Senote tłumaczy to tym, iż to właśnie nasze kochane EGO cierpi, a raczej nie cierpi, tylko syci się naszymi odczuciami. bo akurat tego pragnie i mówi nam:

– No jak to, przecież to ja jestem najbardziej zraniony, nie mogę być zraniony, przecież On/Ona nie może nas tak zostawić, czemu tak się stało?” – pyta EGO.

Nasze Ego chce być w centrum uwagi i chce dobrze tylko dla siebie. Serce natomiast po cichutku tłumaczy to w ten oto sposób:

– Widocznie nie jestem tak bardzo kochany/kochana, nie jestem osobą, z którą On/Ona będzie szczęśliwa. Trudne to. Ale będę się cieszyć, jeśli tylko On/Ona będzie szczęśliwe. Jeśli lepiej mu z kimś innym, to niech tak będzie, pragnę Jego/Jej szczęścia.

Serce nasze mądrze mówi, prawda? Tylko dlaczego nam się zawsze wydaje inaczej…..?

 

Kolejna sprawa: niesprawiedliwość i złość na świecie. Nie pytaliście się kiedyś sami siebie: „Dlaczego mi się to zdarzyło”? Bo ja tak. Czasem nader często. Czemu mnie napadli, czemu mnie okradli, czemu ktoś mnie popchnął, czemu mnie bolą nogi, czemu szef mnie nie wynagrodził, czemu nie poszło mi w pracy i TAKIE TAM. Może to właśnie wydaje się nam że to tak bardzo złe, że w ten sposób myślimy? A może to nic super złego, może w ten sposób życie daje nam do zrozumienia, że musimy się jeszcze wiele nauczyć, co Wy na to, drodzy Czytelnicy? W tej kwestii nie zrozumiałem słów Senote mówiących o rzekomej mądrości mnichów gdzieś z najdalszych zakątków świata. Podobno zawsze lepiej nadstawić „drugi policzek” bo tak musi być. Tu wynikło małe niezrozumienie, bowiem uważam, że jeśli w domu nocuje złodziej i, uśpiwszy naszą czujność, okradnie nas, to trzeba mieć się na baczności. Każdy tak uważa, prawda? W przeciwieństwie do mnie niektórzy myślą inaczej… Są za tym, by nie wyrzucać złodzieja z domu, ale ze spokojem gościć go dalej. Tylko co wtedy, jesli okradnie nas kolejny raz, a potem kolejny i kolejny? Skrajnie odmienne przypadki, jeden mądry, bez ukrytej głębi, drugi głęboki, z ukrytą mądroscią…. Uwielbiam takie porównania.

 

Jeszcze jedna sprawa, mianowicie ludzie lustra.

 

Ludzie lustra, pisałem o nich…Muszę dodać małe sprostowanie: człowiek jest doskonałym lustrem samego siebie, ale gdy w nim widzimy mądrość, to podobno odbija się w nim to, co mamy w sobie. Pięknie to powiedziane, również dzięki myślom i rozważaniom…. Jeśli tak jest, to naprawdę osoba, w której to się odbija jest wyjątkowo serdeczną, mądrą, ciepłą, ludzką, wrażliwą i nader wszystko wyjątkową osobą…. Spotkałem kilka w swoim życiu, nie będę tu przytaczał nazwisk ani imion…

I chyba tak rzeczywiście jest. Widzimy w innych to, co w sobie nosimy… to samo, co nas w nich denerwuje siedzi w nas i to samo, co nas w nich zachwyca pochodzi z naszego wnętrza…. Tak już jest i chyba coś w tym jest.

 

A ty się serce nie wywyższaj… 😉