Urodziłem się pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku w Wałbrzychu. Mając 6 lat dostałem w prezencie gitarę – mały, zielony, dziwnie brzmiący instrument, który pamiętam do dziś. Dorastając wśród różnych ludzi i środowisk zanurzałem się w literaturze, by kreślić w wyobraźni obraz świata, który okazał się zupełnie inny, niż oczekiwany. Muzyka, książki, las – to wszystko towarzyszyło mi od najmłodszych lat w mej podróży do dorosłości.

Po spotkaniu z cudownymi, ciepłymi ludźmi, których już coraz mniej na świecie ojciec kupił mi kolejną gitarę, tym razem mogłem na dobre oddać się bólowi palców, złorzeczeniom, gdy coś nie szło jak powinno i dziwnym dźwiękom dobiegającym z drewnianego pudła rezonansowego starego Jantara. Wtedy wiedziałem już, że będę umiał zagrać to, co potrzebne mi będzie do osiągnięcia radości.

W końcu przyszedł czas na fotografię. Starym Kiev’em i Zenitem uwieczniałem wszystko to, co mogłoby się wydawać interesujące: od wróbli na dachu, poprzez ludzi na ulicy aż po kapiącą z kranu wodę. Kiedy zostałem zarażony poetycką muzyką postanowiłem wykorzystać to, co zostało mi dane. Po wielu doświadczeniach trafiłem na człowieka, który dał mi możliwość pokazania innym ludziom poezji i literatury. Zacząłem grać na scenie, by przekonać się, że to, co robimy, może sprawić przyjemność nie tylko nam, ale i innym, czasem zupełnie nieznajomym osobom…